fbpx

Newsletter


g -

Blog

04.01.2017::Poznajmy się!

Noworoczne podsumowania i postanowienia – 30 lat minęło…

Myśl, myśl, myśl… no dobra, to mam już za sobą pierwsze zdanie! Czasem najtrudniej zacząć, a potem słowa płyną już same. Tak jak czas, który wlecze się, gdy tego nie chcemy oraz osiąga prędkość światła nim zdążymy się zorientować. Właśnie zakończył się rok 2016, nie wiadomo kiedy minęły ostatnie miesiące, niedawne wspomnienia zaczął pokrywać kurz, a daty się mylą. To idealny moment na noworoczne podsumowania i postanowienia. Dla mnie jest to szczególny czas, gdyż dziś kończę 30 lat! Kurczaki, to ja już chyba dorosła jestem!!! A może te problemy z pamięcią, to już z wieku wynikają…!?

NOWOROCZNE PODSUMOWANIA

Bynajmniej nie mam zamiaru podsumowywać tych 30 lat, trochę byłoby tego za dużo… na raz 😛 W zasadzie szczegółowe rozpamiętywanie tylko ostatniego roku zajęłoby już sporo słów, dlatego postanowiłam kierować się zasadą trójki! Skoro będzie mi towarzyszyć przez najbliższą dekatę, to powinnam się z nią zaprzyjaźnić 🙂 Zatem w mym podsumowaniu odnajdziesz trzy punkty, a i postanowienia wymieniam również tylko trzy.

1.PODRÓŻE MAŁE I DUŻE.

Rok temu wiedziałam tylko o jednej czekającej mnie podróży, przez Niemcy i Francję, aż do Hiszpanii. Wędrówka pełna niezwykłych miejsc, zaskakujących zwrotów akcji (gdy jakieś zwierzaczki przegryzły nam kable w aucie i musieliśmy szukać otwartego serwisu) i niesamowitych muzeów. Jedno z nich możesz poznać bliżej we wpisach z cyklu PODRÓŻE ŚLADAMI RZEMIOSŁA. Potem miało być już spokojnie… a okazało się, że ten wyjazd był tylko czubkiem góry lodowej!

BYŁO LOKALNIE…

Zaczęło się niewinnie, kilka dni w Krakowie, potem w upalnym acz niezwykle interesującym Toruniu (tutaj odnajdziesz kilka słów o BIŻUTERII ETNICZNEJ z Muzeum Podróżników)… i te gorące klimaty zaprowadziły mnie aż do spalonej słońcem Armenii. Jednakże, to nie była jeszcze największa niespodzianka tego lata.

Armenia, świątynia w Armenii, świątynia Garni w Armenii
Świątynia Garni nad rzeką Azat, Armenia.
…I ŚWIATOWO

Kiedy u nas uczniowie dzielnie rozpoczynali potyczki z nauką, ja przemierzałam bezkresy nieba i… wierciłam się w samolocie. Uwierz mi na słowo, 11 godzinny lot poprzedzony 7 godzinami oczekiwania na lotnisku i jeszcze wcześniejszym 120 minutowym lotem i wyruszeniem w trasę około trzeciej nad ranem, to już było ponad siły mojego kręgosłupa, żołądka i pośladków. Dodajmy do tego, że w miejscu docelowym byłam około ósmej rano, więc musiałam przetrwać do wieczora, aby uniknąć problemów z aklimatyzacją… teraz trudna sztuka dodawania… no to wychodzi, że na nogach byłam jakieś 35 godzin!!! Za to Japonia odwdzięczyła się całym swoim pięknem, cudowną pogodą (podobno w dniu mojego przyjazdu nadeszło ochłodzenie do jedynych 36°C) i kulturą. W tym roku dokładnie Ci opowiem co się działo, co się jadło i dlaczego miałam nogi, jak słoń.

Japonia, szlak filozofów w Kioto, Japan Kyoto
Japoński koteczek w swojej karocy 🙂 Szlak Filozofów, Kyoto, Japonia
WRÓĆMY W RODZINNE STRONY

Ostatnie moje przygody miały miejsce w kraju. Uwierzysz, że spod Warszawy do Łodzi można jechać ponad 3h? Ja dokonałam tego cudu i zamiast półtorej godziny zajęło mi to dwa razy więcej czasu. A to okulary optyczne spadły mi za siedzenie pasażera… z tyłu (nie pytaj, nie wiem jakie prawa fizyki wtedy zadziałały)… potem rzekomo silnik mi się przegrzał, choć nie przekroczyłam dozwolonej prędkości, a na dworze paluszki marzły momentalnie. Na deser zjechałam nowym zjazdem, którego nie znałam… a czy powiedziałam Ci już, że nawigacja nie chciała działać i była to moja pierwsza samodzielna podróż do tego miasta? No właśnie… na szczęście serce wytrzymało te nerwy i nawet udało mi się wrócić tego samego dnia 🙂

2. W ŚWIECIE ZWIERZĄT I ROŚLIN

Fauna i flora niepostrzeżenie opanowała każdy fragment mego twórczego żywota. Dzikie i domowe zwierza umościły sobie legowisko w zwojach mózgowych, a wszelkiego typu wicie oplotły je ochronną koroną. I tak z warsztatu wyszedł SREBRZYSTY ZWIERZYNIEC, który później uzupełniły KWIATOWE KOLIE pełne polnego kwiecia, znalazło się też miejsce dla śnieżnych wzorów zamkniętych w MAGII KRYSZTAŁÓW

Szalałam ze srebrną blachą gnąc ją i fakturując… i zapominając jednocześnie o kamieniach. Po ostatnim remanencie powiedziałam sobie Basta!!! muszę wreszcie wpleść je w moje konstrukcje, bo mi się niedługo półki od kamiennego ciężaru połamią. No, ale to już zahacza o noworoczne postanowienia.

3. WIRTUALNE REWOLUCJE

Ach! spędzały mi te zmiany sen z powiek. Jeszcze pod koniec 2015 roku postanowiłam, że moja strona www potrzebuje powiewu świeżego powietrza, nie spodziewałam się jednak takiego tornada. Chciałam jedynie przeprowadzić delikatny lifting, zmienić szablon bloga… a tu rach ciach padła decyzja, że stawiam stronę od nowa (znaczy się nie ja osobiście, żeby nie było 😛 ). Poszukiwania wykonawców trwały pół roku, ale nie był to czas stracony. Me skronie wrzały od pomysłów i idei oraz pytań. Jak ma wyglądać nowa strona, ma być sklep czy nie, łączyć ją z blogiem… przenosić posty z pierwszego bloga… a może zostawić taką tabula rasa i zacząć od zera???? Pytajnik gonił pytajnik.

sztuk kilka, strona sztuk kilka, noworoczne podsumowania i postanowienia
Tak strona wyglądała przez trzy latka… a tak prezentuje się obecnie. Czujesz różnicę? 😛

Jednak przez czas poszukiwań wizja się wyklarowała i tak powstała nowiutka witryna połączona z blogiem i z galerią, gdzie każdy mój twór podlinkowałam do portali internetowych, w których można go kupić 🙂 Blog stał się nieodzowną częścią nie tylko firmy, ale i mojego życia… teraz muszę wypełnić go treścią… a Ty komentarzami! Pomożesz!? 😀

NOWOROCZNE POSTANOWIENIA

Dosyć życia przeszłością! Choć podobno natura ludzka lubi sobie pogmerać w szufladkach dni minionych. Czasem jej na to pozwalam, jednak na przeszłość nie mam już wpływu, więc wolę zastanawiać się nad tym, co mogę zdziałać w przyszłości? To trochę tak, jak z wiekiem. Wiele moich koleżanek krzywi się, gdy mówią że zbliżają się do trzydziestki lub mają 30 lat. A ja tak sobie myślę, że jest to jedna z niewielu rzeczy totalnie ode mnie niezależnych! I, że to ludzie wymyślili mierzenie czasu i jego odliczanie wedle takich a nie innych zasad 🙂 Tym pozytywnym akcentem przejdę do konkretów.

1. PRZEPROWADZKA WPISÓW

Wspomniałam powyżej o dylemacie wpisów, które znajdują się na moim dawnym blogu. Ostatecznie stwierdziłam, że nie mogę zmarnować całej mojej zeszłorocznej pracy, bo niby dlaczego? Postanowiłam jednak, że nie wykonam masowej migracji postów, tylko przeniosę, te które nadal mi odpowiadają. Do tego każdy z nich przeredaguję, by zgadzał się z dotychczasową moja wiedzą i poglądami. Zatem każdy stary post pojawi się w wydaniu poprawionym.

2. WZIĄĆ SIĘ PORZĄDNIE ZA RYSOWANIE

Przyznam, że rok 2016 nie minął mi pod znakiem szkicowania. Naturalnie powstał plik rysunków, jednak tematyka większości z nich krążyła wokół materii złotniczej. Łatwiej rzecz ujmując, były to projekty nowej biżuterii. W tym roku wyznaczyłam jeden ze szkicowników na rysunki „niezawodowe”, powstały już dwa pierwsze. Zobaczymy na ile starczy mi zapału!

3. PROJEKTOWAĆ I REALIZOWAĆ WIĘCEJ BIŻU Z KAMIENIAMI

O tym też już napomknęłam. W grudniu wykonałam naprawdę dokładny przegląd kamyków, takie piękności marnują się w tych strunowych torebeczkach. Dużą część kamieni postanowiłam oddać albo odsprzedać ( co nastąpi niedługo), gdyż zbyt długo zalegały na półkach w pracowni. Rzecz jasna mam kilka takich egzemplarzy, których nie oddam… kiedyś musi pojawić się dla nich jakaś idea. W ramach motywacji w pracy z klejnotami podjęłam pewną współpracę, która zaowocuje aż 12 egzemplarzami wykorzystującymi różne minerały, ale o tym nic więcej nie mogę Ci powiedzieć, toteż cichosza!

Czy masz jakieś swoje postanowienia na 2017 rok?

Ma się rozumieć, że mój spis postanowień i celów nie kończy się na tych trzech punktach. Na szafce wisi cała lista oprawiona w ramkę i podzielona na zadania firmowe, kreatywne i domowe. Nie wszystkie muszę spełnić, ale chciałabym zrealizować z nich jak najwięcej.

Tobie również życzę, byś miała przed sobą jakieś życzenia i marzenia do spełnienia, niezależnie czy są to maleńkie pragnienia czy kamienie milowe Twojego życia!

Pozdrawiam ciepło
Marta

Udostępnij:

Wariatka... to taka tarcza z dziesiątek drucików, która tworzy fakturę na metalu. Baranek zwany kotkiem poleruje srebrną blachę, a anka nie jest niesforną dziewczyną, lecz stalową kostką do kształtowania blachy... i jak w otoczeniu takich przedmiotów zachować normalność?
P.S. Cześć! jestem Marta, poznajmy się!

Więcej o mnie

Kategorie:

Tagi:

Pracownia:

Ściany przystrojone półkami, które uginają się pod ciężarem pudełeczek i koszyczków, a w nich bajecznie kolorowe kamienie swym blaskiem nęcą duszę i przyciągają wzrok. Wszelakie narzędzia, których zastosowanie pozostaje tajemnicą, walcarka, fajnagiel, skamoleks... Przestrzeń wypełniona pomysłami, gdzie w klimacie tworzenia trwa artystyczna burza szarych komórek :)

Czytaj więcej

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Akceptuję