Newsletter


g -

Blog

08.05.2017::Biblioteka Kamieni

Szmaragd, zielony klejnot pełen nadziei

Jak to się człowiekowi potrafi w głowie poprzewracać nawet w krótkim czasie 🙂 Jeszcze niedawno, bo w ostatnim odcinku Biblioteki Kamieni, gdzie pisałam o DIAMENTACH, stwierdziłam, że fasetowane kamyki to nie moja bajka… a teraz coraz bardziej się do nich przekonuję, ba! one uzależniają! I co tu dużo mówić… ślinię się na ich widok!!! Co prawda mój portfel mniej się cieszy, powiedziałabym że wręcz się krzywi, gdy tylko pomyślę o tych błyszczących cudach 😛

MIŁOŚĆ, SZMARAGD I KROKODYL

Nie wiem, czy też tak masz, ale wśród polskich słówek mam kilka ulubionych… w zasadzie z niewiadomych mi przyczyn. Właśnie jednym z nich jest wyraz – szmaragd, jakoś tak dobrze mi się kojarzy. Innym jest – rozkosz, może to ze względu na to nasze słowiańskie szeleszczenie (to słówko również uwielbiam) i fakt, że za wczesnego młodu nie umiałam wymawiać zlepków „cz” i „sz”, no i jeszcze „r”. Cudownie musiało brzmieć, gdy się przedstawiałam: Malta Lenata Nolenbelg 😀

Te piękności pochodzą ze Skarbów Natury 🙂
PUSZCZAM DO CIEBIE „RYBIE OCZKO”

Same szmaragdy przywodzą mi na myśl przygodę, dalekie kraje i kosztowności, to chyba wszystko przez film „Miłość, szmaragd i krokodyl”, (namiętnie oglądany w dzieciństwie) oraz efekt „rybiego oka”. Kto wie, czymże jest ten efekt?

W trakcie zajęć z gemmologi, na które uczęszczałam w ramach kursu złotniczego, jedna z uczestniczek przyniosła swój egzemplarz tego kamienia, przywieziony wprost z Indii (jeśli dobrze pamiętam, to zakupiła go za 200 $!). Nasz wykładowca spojrzał na okaz swym wprawnym okiem i wydał wyrok – „rybie oko”… hmmm… czyli, że co? Ów kamień miał kształt owalny, a gdy spojrzało się na niego od góry, to mogliśmy zaobserwować ciemniejszą obwódkę dookoła górnej fasetki. Właśnie to zjawisko określamy tym terminem, sam kamień wcale nie ma innego koloru na brzegach. Sposób jego oszlifowania sprawia, że światło nieodpowiednio się rozkłada i zyskujemy wrażenie dwubarwności.

Zasadniczo uznaje się to za efekt obniżający wartość kamienia, gdyż szlif nie jest do końca prawidłowy, nie uwalnia światła zamkniętego w kamieniu. Co prawda, nie zawsze jest możliwe wykonanie wzorowego szlifowania, gdyż ważna jest także waga i kształt minerału, a osiągnięcie idealnych faset mogłoby spowodować dużą utratę masy klejnotu 🙂

ZIELONY KLEJNOT

Czas na odrobinę historii zmieszanej z wiedzą naukową i starożytnymi wierzeniami 🙂

  • Nazwa wywodzi się od starogreckiego „smaragdos”, co oznacza – „zielony klejnot”.
  • Szmaragd jest kamieniem szlachetnym, pochodzi z rodziny beryli, jest jego najcenniejszą odmianą o niesamowitej, zielonej barwie, którą nadaje mu zawartość chromu, ale uwaga! – nie każdy zielony beryl, to szmaragd.
  • Szmaragdy najczęściej zyskują szlif schodkowy, który stosowano do nich tak często, że zaczęto określać go mianem szlifu szmaragdowego (prostokąt o ściętych narożnikach).
  • Szmaragdy należą do kruchych kamieni, są trudne w obróbce i bardzo często poprawia się ich wygląd chociażby przez olejowanie i wypełnianie szczelin żywicami, dlatego z tymi klejnotami należy obchodzić się delikatnie i unikać wszelkich detergentów.
Oto moja pierwsza próba okiełznania tego kamyka, czyli Szmaragdowy sekretnik, który w zeszłym roku wykonałam na specjalne zamówienie 🙂

 

  • W starożytności wydobywano je w Górnym Egipcie (już 3000 lat p.n.e. w „Kopalni Kleopatry”), często znajdowano je w egipskich grobowcach, a także na terenie Pompei i Herkulanum. Kopalnia Kleopatry została zapomniana w XVIII w., dopiero w latach 70’ poprzedniego stulecia natrafiono na nią ponownie, obecnie wykorzystuje się ją jedynie w celach naukowych.
  • O kamieniu tym wspominają święte księgi hinduizmu – Wedy, w Indiach są cennym amuletem.
  • Niegdyś wierzono, że szmaragdy dobrze wpływają na wzrok, i że przez te kamienie lepiej widać. Podobno wykorzystywał ten fakt cesarz Neron, który oglądał walki gladiatorów przez szmaragdową soczewkę, tak przynajmniej twierdził Pliniusz Starszy.
  • W kulturze chrześcijańskiej szmaragdy nazywa się kamieniami św. Jana Apostoła, a jego imiennicy nie mają problemów materialnych 😛 (jest tu jakiś Jan?)
  • Najcenniejsze okazy pochodzą z Kolumbii, plemiona Azteków i Inków czciły ten minerał i dekorowały nim biżuterię. XVI – wieczne inkaskie kopalnie zostały najechane przez konkwistadorów, a szmaragdy zrabowano, podobno wiele z nich spoczywa na dnie Oceanu Atlantyckiego we wrakach statków…
  • Niegdyś szmaragdy wydobywana na terenie dzisiejszej Austrii, obecnie pochodzą głównie z cieplejszych kontynentów, ich kopalnie znajdują się m.in. w RPA, Zimbabwe, Indiach, Brazylii, Australii.
  • W Polsce również występują szmaragdy, ale nie mają one znaczenia jubilerskiego.
  • Najpiękniejsze okazy szmaragdów swą ceną przebijają nawet brylanty!

CIEKAWOSTKA:

W średniowieczu uważano je za kamienie diabelskie, przynoszące nieszczęście, czasem służyły także do wróżb. Obecnie zanikły wszystkie negatywne wierzenia, pozostały jedynie te dobre. Zieleń szmaragdów symbolizuje naturę, gwarantuje dobry nastrój i chroni przed zdradą. Starożytni Rzymianie wiązali ich kolor z miłością i przypisywali go bogini Wenus.

BIBLIOGRAFIA:

o Oldershaw Cally, Ilustrowany Atlas Klejnotów i Kamieni Szlachetnych, Warszawa 2008.
o Dzikowska Elżbieta, Biżuteria Świata, Pelplin, 2014.
o Miller Judith, Biżuteria. Historia, projektanci, kolekcje, Warszawa 2010.
o Hochleitner Rupert, Minerały, kamienie szlachetne, skały, Warszawa 2009.

A TERAZ KOCHANA PATRZ I PŁACZ, TO DOPIERO SZMARAGDOWE CUDA!!!
Komplet biżuterii wykonanej w Paryżu około 1780 r. obecnie prezentowany w Schmuckmuseum w Pforzheim. Materiały: złoto, szmaragdy, perły, srebro, diamenty.
Pektorał z Hiszpanii, złoto i szmaragdy, ok 1730 r. Muzeum w Pforzheim. Jeśli chcesz się dowiedzieć czym jest pektorał, to zajrzyj do kategorii: Kronika Biżuterii Dawnej 🙂

 

SZMARAGDOWE MONSTERY

W taki oto sposób oprawiłam szmaragdy, które trafiły do mnie od Kasi ze Skarbów Natury. Jako, że jest to para o bardzo podobnych rozmiarach postanowiłam wykonać z nich kolczyki o motywie botanicznym. Konkretnie masz tu do czynienia z monsterą, roślinką domową o dekoracyjnie podziurawionych liściach, której motyw chętnie wykorzystywano w sztuce secesyjnej.

Pierwotnie moje szmaragdy miały dyndać we wnętrzu liścia, jak widać na zdjęciach, jednak w trakcie pracy zmieniłam koncept. Połączyłam oprawę kamieni z liśćmi na sztywno, a za nimi umieściłam sztyfty z barankami. Obwód liści wykonałam z drutu, który po zlutowaniu rozpłaszczyłam młotkiem i nadałam satynowe wykończenie.

To jak, wolisz diamenty czy szmaragdy? A może w Twym serduchu inny kamień umościł sobie posłanko? 
Pozdrawiam ciepło 😀
Marta

Udostępnij:

  • Cudowne! Szmaragdów i opali nigdy zbyt wiele! ♥

    • Jeszcze nigdy nie oprawiłam żadnego opalu… a mam w swoich zbiorach dwa. Za to na jeden z miesięcy planuję cały wpis o opalach! 😀

      • To ja bardzo niecierpliwie czekam na opalową notkę, bo opale są taaakie piękne! ♥

  • Zdecydowanie szmaragd, choć nigdy jeszcze nic z niego nie miałam w przeciwieństwie do diamentów. Bardzo spodobało mi się Twoje porównanie z szeleszczącymi mi słówkami ☺

    • Szemrzące szmaragdy 😉 też wolę je od diamentów!

Pracownia:

Ściany przystrojone półkami, które uginają się pod ciężarem pudełeczek i koszyczków, a w nich bajecznie kolorowe kamienie swym blaskiem nęcą duszę i przyciągają wzrok. Wszelakie narzędzia, których zastosowanie pozostaje tajemnicą, walcarka, fajnagiel, skamoleks... Przestrzeń wypełniona pomysłami, gdzie w klimacie tworzenia trwa artystyczna burza szarych komórek :)

Czytaj więcej